poniedziałek, 4 listopada 2013

Święto Obfitości

W październikowy weekend wybrałyśmy się na Święto Obfitości. Jesień - czas zbierania plonów i sadzenia ziarenek, które otulone ciemnością zimy zakwitną na wiosnę.

Sadziłyśmy więc ziarenka w lesie ...

Ucztowałyśmy jak na  Święto Obfitości przystało ...
Wymieniałyśmy się pięknymi przedmiotami....
Powitałyśmy w naszym Kręgu małą dziewczynkę Kalinkę ....
Siedziałyśmy przy ogniu...
Grałyśmy i śpiewałyśmy długo w noc

A były dziewczynki duże i małe, mamy i córki....

Były jeszcze misy i gongi, spacery i psy.
Dobre spotkanie w dużym kręgu.
Karmienie, dzielenie, śmianie i śpiewanie, a także wzruszanie.
Święto organizowała Fundacja Miejsce Kobiet i działający przy niej kobiecy krąg.

Kolejne święto - 21 grudnia!




SPADOCHRON - W POSZUKIWANIU PRACY ŻYCIA 


SAMOPOZNANIE - PRACA – SPEŁNIENIE



TEN KURS JEST DLA CIEBIE JEŻELI:
  • czujesz się wypalona/ny, sfrustrowana/ny w swojej pracy, a w poniedziałek o 8 rano myślisz „a jeszcze tyle do weekendu...”
  • w weekend zaś leżysz na kanapie i nic Ci się nie chce
  • fantazjujesz o wzięciu długoterminowego zwolnienia (już nawet może być od psychiatry!)
  • albo też o tym jak to w poniedziałek bez słowa, ale z obłędną satysfakcją rzucisz wypowiedzenie na biurko szefa (I NIGDY JUŻ TAM NIE WRÓCISZ! A następnie zaś zaszyjesz się w lesie, na farmie itp.)
  • dzień po urlopie nie pamiętasz, że na nim byłaś/łeś
  • czujesz, że coś nie działa i nie pasuje w Twoim zawodowym życiu
  • pragniesz je zmienić, a zupełnie nie wiesz jak
  • nie wierzysz, że możesz zmienić swoją ścieżkę zawodową (w zamian za to wierzysz głęboko w obiektywny rynek pracy, swoje niekompetencje, kryzys i jego konsekwencje)
  • choć ta którą idziesz – na pewno nie jest Twoja
  • wierzysz również w swoje braki
  • a zupełnie nie wiesz jak opisać swoje kompetencje, pragnienia, wartości
  • Twoja zawodowa ścieżka nie jest tak naprawdę wybrana przez Ciebie (jest stworzona przez Twoich rodziców, szefów, dział HR, przypadek, Twojego krytyka)
  • coś w głębi Cię uwiera, czegoś innego pragniesz
  • chcesz rozwinąć skrzydła i polecieć, ale żeby bezpiecznie wylądować w nieznanej krainie potrzebny Ci jest ....
SPADOCHRON!
Nie odniosłem porażki. Po prostu odkryłem 10.000 błędnych rozwiązań – T. Edison
Mówi się, że Spadochron to Biblia poszukujących pracy, kurs prowadzony jest w wielu krajach na świecie, podręcznik przetłumaczono na 20 języków, i sprzedano w wielu milionach egzemplarzy. Dlaczego? Szukanie odpowiedzi na pytania dotyczące określenia i zmiany ścieżki zawodowej, odnalezienia się na rynku pracy, znalezienia pracy po zwolnieniu, wypalenia zawodowego – nurtuje w jakimś momencie życia większość z nas. Ale nie mamy takich zajęć w szkole – skąd mamy wiedzieć jak poruszać się w skomplikowanym świecie zależności ekonomicznych, pracodawców, korporacji i małych firm, oraz własnych potrzeb? Poszukiwanie pracy, zmiana zawodowa – to sztuka, którą można wytrenować. To jest wyzwanie, ale i przygoda. Zapraszamy Cię do odwrócenia wszystkiego co wiesz na ten temat, i całkowitej zmiany perspektywy. Punktem wyjścia w tej przygodzie jest samopoznanie, opisanie i uporządkowanie wiedzy o sobie. Zaskoczy Cię jak wiele o sobie nie wiesz i jak nieaktualny jest Twój obraz siebie! Wiele nowego zobaczysz, gdy swoje życiowe doświadczenie uporządkujesz i nazwiesz. Wiedza o rynku pracy i tajemniczych mechanizmach poszukiwania pracy i jej znajdowania – to będzie krok kolejny. Potem zaś nastąpi zmiana i zaplanowanie strategii działania w Twojej konkretnej sytuacji – i to ostatni poziom naszej pracy.
Większości poszukujących, którym nie udało się znaleźć wymarzonej pracy, poniosła klęskę nie dlatego, że za mało wiedzieli o rynku pracy, ale dlatego, że za mało wiedzieli o sobie – R. Bolles

REZULTATY KURSU

zatrudniony zostaje niekoniecznie ten, kto będzie najlepiej wykonywać daną pracę, lecz ten, kto najlepiej wie, jak zostać zatrudnionym – R. Lathrop
  • rozpoznanie swoich zasobów
  • opisanie swoich wartości i celów
  • określenie kompetencji w różnorodnych obszarach funkcjonowania – relacji międzyludzkich, wiedzy, narzędzi, technik
  • stworzenie autodiagnozy, która będzie mapą przy poszukiwaniu pracy
  • nabycie wiedzy na temat funkcjonowania rynku pracy
  • nabycie wiedzy na temat skutecznych i nieskutecznych form szukania pracy
TERMIN: 2 - 6 grudnia 2013
MIEJSCE: Warszawa, ul. Żelazna 69a lok 28

Zapisy: ania@miejscekobiet.pl

wtorek, 22 października 2013

Jesteśmy!

Kochani!

Bardzo długo nas tutaj nie było! Ale - wracamy!

Wiele się działo, za nami bardzo intensywne wakacje i wydarzenia, które nas mocno wciągnęły.
Ale jesteśmy w Laboratorium ponownie, zaczynamy nowe projekty, a na przywitanie -  trochę zdjęć, przegląd z naszej działalności ostatnich tygodni, czyli co się u nas działo, gdy nas tu nie było:

ŚWIĘTUJEMY ZAKOŃCZENIE KOLEJNEGO WSPÓLNEGO ROKU W NASZYM ZESPOLE
 

a tu świętujemy ostatnie zebranie kliniczne w ramach projektu Klinika Śniącego Ciała
tutaj dla odmiany ... też świętujemy, tym razem wspaniała i pełna pyszności Ceremonia Obfitości na zakończenie pierwszej edycji zajęć Laboratorium Obfitości:






 Ostatnie przed wakacjami zajęcia grupy "7 ścieżek", na nich gościnnie Ania z gongami:


A potem - już tylko wakacje, i wspaniałe letnie warsztaty trzech kobiecych grup, pracujących w Laboratorium:









Zapraszamy do czytania nas na blogu i fb, już wkrótce - nowości na najbliższe miesiące!
Pozdrawiamy Was bardzo ciepło

Zespół

środa, 22 maja 2013

Uwaga konkurs!!!


Uwaga !
Laboratorium zaprasza do wzięcia udziału w kolejnym konkursie. Do zdobycia  1 podwójne, darmowe zaproszenie oraz 4 bilety w cenie 20 zł na spektakl, który odbędzie się  już 31.05 o godzinie 19.00 na ulicy Foksal 2.
Wystarczy napisać na adres mmpociecha@wp.pl maila, w tytule wpisując tytuł spektaklu.


Stosunki Prawne” - komedia damsko-męska oparta na aktach.

Nowa
prapremiera duet artystycznego ME/ST,  to przewrotna analiza relacji damsko-męskich, w której bohaterowie rozmawiają ze sobą formalnym językiem, będącym połączeniem mowy codziennej z językiem zaczerpniętym z kodeksu cywilnego.
On i Ona przedstawiają się jako podmioty prawne, które wchodząc w  relacje damsko-męskie, odgrywają przed widzami codzienne sytuacje, które stają się wręcz groteskowe i urastają do rangi problemów.
Czy zwykła domowa czynność, jaką jest parzenie herbaty, może stać się przyczyną rozpadu idyllicznego pożycia dwojga ludzi?
Co by było, gdyby stworzono „Kodeks damsko-męski”, a jego zasad należałoby przestrzegać wchodząc w stały związek partnerski?

Całość sztuki, posiada formę komediową, przewrotnie pokazując odwieczne konflikty między partnerami, będącymi w związku o dowolnej konfiguracji.
Aby lepiej zrozumieć irracjonalne zachowanie kobiet w niektórych sytuacjach domowych, bohaterka spektaklu „wchodzi w  skórę” Temidy i opowiadając o swoim burzliwym związku  z Zeusem, tworzy pomost między mitologią a codziennością.

Ukazanie relacji  dwojga ludzi, z punktu widzenia prawnego, daje możliwość spojrzenia z innej perspektywy na kwestia związane z  naszym codziennym życiem. Czy lekiem na kryzys małżeński jest ustalenie formalnych zasad, dotyczących częstotliwości pożycia? A może warto spróbować godziny szczerości, która w zaskakujący sposób odkryje przed nami zamiatane pod dywan niedomówienia?
Spektakl „Stosunki prawne”, to sztuka, w której widzowie, będą mięli szansę odnaleźć element swojego życia. Niejednoznaczne ukazanie znanych każdemu sytuacji damsko-męskich, pozwoli nabrać dystansu i świeżego spojrzenia na relacje z obecnym lub przyszłym partnerem.
Przed spektaklem zapraszamy widzów już na 18.30 aby obejrzeć wystawę prac malarskich!
Scenariusz, reżyseria, muzyka: Szymon Turkiewicz
Scenografia, kostiumy: Magdalena Engelmajer
Występują: ONA - Magdalena Engelmajer, ON - Sławomir Głazek

ZAPRASZAMY!!!



środa, 15 maja 2013

Warsztat z krytykiem nr 2 - Toruń

Drugi warsztat na temat pracy z krytykiem odbył się w Toruniu, w ramach kursu rocznego psychologii zorientowanej na proces, organizowanego przez PTPP. Było to dla mnie niezwykle mocne i wspaniałe doświadczenie. Dziękuję cudownej grupie za głęboką, mocną, autentyczną pracę. Wiele tematów, które poruszyłyśmy jest we mnie do dziś, ziarenka zostały zasiane i powoli kiełkują. Pewne pomysły dzięki naszej pracy doprecyzowały się i nazwały. Na pewno coś z nich się urodzi - zaglądajcie na blog! Bardzo Wam dziękuję za to spotkanie.

Wizyta Lane'a Arye





3 maja w Laboratorium odbyła się superwizja prowadzona przez Lane'a Arye, zorganizowana przez Polskie Towarzystwo Psychologii Procesu. Było nas ponad 40 osób, niektórzy dawno nie widziani. Wspominaliśmy czasy gdy Lane mieszkał w Polsce. Było to już kilkanaście lat temu. Lane jest osobą, dzięki której praca z procesem mogła się w Polsce rozwinąć - wielu z nas zdawało dzięki jego obecności egzaminy, zdobywało certyfikaty. I tym razem przywiózł nam trochę świeżego ducha...

poniedziałek, 6 maja 2013

Wspólnota


Dwa tygodnie temu w Berlinie odbyła się konferencja Focus Empathy, z udziałem Arny'ego i Amy Mindell, a tak że ich seminarium. Było wielu Polaków, studentów, sympatyków. Opowieścią o konferencji  podzieliła się z nami Dominika Lis. Dziękujemy!





Koncepcja bardzo mi bliska, a w Berlinie podczas pewnego zdarzenia na seminarium Focus Empathy z Mindellami, zorientowałam się jak rzadko doświadczana. Zwykłe ćwiczenie, nie zanosiło się na nic szczególnego… 

Sami Mindellowie, których miałam okazję ujrzeć pierwszy raz w życiu, owiani przecież legendą, wywarli na mnie przyjemne, niosące ulgę wrażenie, choć daleko mi było do oświecenia. Arnie, z wrodzonym najwyraźniej urokiem, przemieszczał się po sali wydając odgłosy, zmieniając role i faktycznie wydawało się jakby cała jego postać była płynącym doświadczeniem, nie zatrzymującym się na dłużej w jednym miejscu (no chyba, że z wyjątkiem całusów, którymi obdarzał co i raz Amy).

Jakoś tak się wydarzyło, że czekałam na Amy. I zaskoczona byłam jej zwyczajnością. Tak, chyba o to chodziło, zwyczajność było mi najbliższa podczas tego weekendu. Tak więc zwyczajne doświadczenie – czasem fascynacja, czasem zmęczenie i głód, znudzenie i radość. W sumie nie mogłam i nie chciałam się oderwać od poczucia, że właściwie to moje własne doświadczenie jest dla mnie kluczowe na dany moment, więc równie dobrze mogłoby mnie tutaj nie być.

Ponad 300 osób z całego świata, w tym niektórzy z najdalszych zakątków. Bardzo fajna sprawa, ale z ciekawością zauważam, że najwięcej przyjemności czerpię z nawiązywania coraz bliższych relacji w naszej kilkunastoosobowej polskiej grupie. Może to otwartość, może życzliwość, a na pewno już poczucie humoru - dawno się tak wiele godzin serdecznie nie śmiałam. (Szczególne pozdrowienia dla ekipy ze „świniarni”!)

Tańce pierwszego wieczoru seminarium – bawimy się świetnie. Jako „helper” mam swój półgodzinny epizod dyżuru w szatni, który zakończył się wesołą imprezą z polskim składem w roli szatniarzy. Ludzie wokół chętnie się dołączali, pomimo żartów o tym, żeby oddali nam wszystko, a obiecujemy, że będą szczęśliwsi . Końcówka - zostało dziesięcioro Polaków, 2 Szwajcarów, kilkoro Niemców i Nowozelandczyk. Śpiewamy pieśni, różne, każdy swoje - jakie zna i lubi, inni słuchają. W pewnym momencie Niemka - Miriam przychodzi z prośbą, żebyśmy zaśpiewali piosenkę dla Niemców, specjalnie dla nich… Pięknie kończy się ten wieczór – oni śpiewają dla nas piosenkę z lat 20 - tych. Nie pamiętam słów, ale na swój sposób mówi po prostu o byciu razem.

Drugiego dnia przyjeżdżam późno. Trochę się wiercę, nie mogę znaleźć miejsca. Uczestnicy szykują się na jakieś ćwiczenie, przysłuchuję się. Pracujemy nad relacjami, w trójkach. Nie do końca pamiętam treść ćwiczenia. Najwyraźniej nie jestem jedyna pozbawiona werwy do jego wykonania. I tak zbieramy się powoli z różnych stron, wokół materaca koleżanki, sami Polacy. Większość bez sił, bierzemy ciastka, luźno rozmawiamy, zero napięcia. Było nas kilkanaście osób. Ja liczyłam na to, że w grupie łatwiej będzie mi się wtulić w kogoś i machnąć tylko czasem ręką, zbytnio się nie wysilając. Może inni podobnie.

Zaczynamy ćwiczenie, jego końcowa część połączona z ruchem i dźwiękiem. Zmęczenie znika, zamiast w trójkach, kilkanaście osób zaczyna wykonywać wspólny taniec, wybijać wspólny rytm, dźwięki się przenikają, wszystko pasuje, choć każdy robi co innego. Tak, to wspólna sprawa, bierzemy udział w czymś WSPÓLNYM. Gdy kończymy, podchodzi do nas Arnie, mówi, że było to coś niesamowitego. Wtedy jeszcze nie wiedziałam jak wiele się wydarzyło. Ktoś mówi, że Polakom trudno zazwyczaj zrobić coś razem. Zdaję sobie sprawę, że ma rację.

Niedługo trzeba było czekać, żebyśmy zostali poproszeni o pokazanie tego, co razem stworzyliśmy, wszystkim uczestnikom seminarium. Jest już trudniej, setki osób, wszyscy milczą, czekają. Ale udaje nam się, wspólna sprawa wciąga i angażuje. Kiedy kończymy, wiele ludzi na sali jest poruszonych. Arnie mówi, że dziękuje Polakom za to, że tutaj, w Niemczech, pokazali tą część, która mówi – zobaczcie nas, teraz my! Faktycznie, szczególnie poruszeni są Niemcy, nasza grupa też. Ktoś z sali prosi, żeby zatrzymać się nad tym momentem, nie chce kontynuować innych tematów.

Część z nas nie do końca rozumiała co się stało. Owszem, zrobiliśmy coś wyjątkowego, przede wszystkim razem i dla mnie to miało znaczenie największe. Teraz już trudno mi sobie wyobrazić, że nie będę tęskniła za tym uczuciem kiedy możesz polegać na grupie, być i działać razem, widzieć i być zauważona. Nawet nie mając za dużo siły, czasem wystarczy tylko „wtulić się” w grupę tak, jak ja to zrobiłam.

Ale sala zobaczyła jeszcze coś więcej. Ludzie podchodzili do nas, mało kto nazywał to słowami, dziękowali nam, po prostu dziękowali. Może chodziło o to, że my, Polacy, potrafiliśmy zrobić coś razem w obliczu całego świata, na terenie kraju, którego historia splata się z naszą w przerażającym zakleszczeniu win, krzywd i ofiar. Ale to nie była tylko nasza praca. To raczej tak, jakby zmienił się kawałek świata, dzięki temu, że inni, a w dużej mierze właśnie Niemcy, zrobili nam na to przestrzeń.

Tak więc wspólnota. Czyżby zanosiło się na zmiany?